Mój poprzedni blog nagle przestał działać, a ja postanowiłam potraktować to jako znak i pretekst by przejść z mym życiem do następnego rozdziału. Wszak świat się zmienił, a ja nie chcąc zmieniać charakteru poprzedniego bloga, nie mogę się już odpowiednio wyrazić.
Poprzedni blog znajduje się tu: Słomiany zapał Marysi?
ja nie potrafię się do niego dostać, ale mam nadzieję, że komuś jeszcze się to uda. inaczej wszelkie moje skrupulatne zapiski i miejscami naprawdę zabawne wywody pójdą w cholerę. a blog tamten był ciekawy, chociaż z pewnych względów chwilę przed tym, jak miało się zrobić naprawdę ciekawie, przestałam pisać. Hmm..
poniżej kilka zdań zapisanych na moim dosłownie 10-minutowym blogu livejournalowym:
"to jest pierwszy wpis tu pierwszego dnia roku 2009. i pierwszy w ogóle wpis tu. Chciałam napisać ładnie, a napiszę brzydko - do k nędzy co się dzieje z tym cholernym livejournalem, że przyczepił się jednego mojego parszywego zdjęcia i nie akceptuje żadnych prób zmiany na zdjęcie bardziej aktualne, mniej rozmazane i ogólnie obiektywnie lepsze? Może to kolejny znak, że jednak nie powinnam wirtualnie zwierzać się całemu światu? Tak, jak to, że okazało się, że moja nowa neat przeglądarka nie chce współpracować z bloggerem. Co może jest jedynie pretekstem, żeby próbować założyć sobie konto tutaj.. kolejne konto.
tak czy owak, cały mój dotychczasowy świat znajduje się tu --> http://slomianyzapalmarysi.blogspot.com
było to piękne miejsce, ale ja jaką byłam tam, nigdy już nie będę, więc może i lepiej nie pisać tam o sobie więcej.
Dziś jest pierwszy dzień nowego roku. Dzień, który spędzam obsesyjnie myśląc o tym, jak każde moje bieżące poczynanie wpłynie na treść następnych 12u miesięcy. Staram się nie spać za długo, by nie przespać tego roku, jak wmawiam sobie, że przespałam poprzedni (chociaż przespanie to oznaczało częściowo podróż przez 5 stanów Australii). Staram się jeść zdrowo, obejrzeć odpowiedni nastrojowy film, nie denerwować się na innych, nie wysyłać smsów do petera po godzinie 2ej rano, śmiać się jak najwięcej i być ze wszech miar rozsądną. Niestety, przypadkowo wybrana przeze mnie piosenka, której pierwsze pół minuty pozwala mi na zidentyfikowanie, że najpewniej słyszałam ją juz kiedyś i że było to jakoś z Peterem związane, trochę wyprowadza mnie z równowagi. Może dlatego, że chwilę przed uświadomieniem sobie tego faktu, cieszę się, że tak to przypadkowo takie coś ładnego włączyłam. Ogólnie, jest do bólu symbolicznie i wizjonersko. Staram się wpływać na przepowiednie i przyszłość mą organizując sobie sylwestra odpowiadającego moim planom noworocznym, z obowiązkowym odwiedzeniem miejsc, które mam nadzieję odwiedzać jak najczęściej w roku 2009.
a za 3 godziny napiszę smsa peterowi. "
"to jest mój drugi wpis tu, tego samego dnia. i powiem tyle - cholera! co za chamstwo z tymi reklamami na górze! wyświetliły mi się jakieś religijnie chłamy. normalnie ludzie nie mają litości. jakieś medaliki Maryi, co mnie to obchodzi. nie chcę żeby taki chłam pojawiał się obok moich wynurzeń. wypchajcie się!
ciekawe, czy zawsze będę się wściekać pisząc tu.."
więc jednak się wściekałam i dlatego wróciłam tutaj.
No comments:
Post a Comment