jest już maj, co oznacza, że ponad 4 miesiące tego roku minęły ot tak sobie, nie pozostawiając za wiele w pamięci i słowach. gdzieś tak w połowie lutego stałam się osobą od-komputeryzowaną, zapadłam na wiele chorób, kłóciłam się ze światem wokół i zerwałam z peterem. dziś boli mnie głowa, właśnie zaczyna się pierwsza burza tego roku, jutro idę do pracy i nie wiem, jak to przetrwam, biorąc pod uwagę, że oczy znów odmawiają mi posłuszeństwa, puchną w środku, czerwienią się na zewnątrz i w ogóle jest z nimi źle. wokół mnie mało jest ludzi, a ja na domiar złego zaczęłam oglądać Ally McBeal, która totalnie usprawiedliwia moją chroniczną samotność i pustkę i w jakiś głupi sposób mnie definiuje. tylko że poza ludźmi nie mam w życiu za wiele, bo całej reszty mi się po prostu robić nie chce. pracuję może nazbyt gorliwie ale i tak nie wystarczająco jak na to, że mogłabym w życiu mieć tylko to. poza tym nie czuję się w tym dobra. więc nie czuję się dobra w niczym. głupi jest ten świat i chociaż przez większość dnia śmieję się głośno i rzucam dowcipami, to jednak w środku jestem takim stetryczałym smutasem. który objada się słodyczami, czeka na burzę i wydaje pieniądze by choć przez 5 sekund dnia być odrobinkę piękną. nawet jeśli nikt nie widzi.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment